(22.12.1932 – 20.02.2018)
Wspomnienie o mgr inż. Stanisławie Olkuśniku wygłoszone w czasie Jego pogrzebu w dniu 28 lutego 2018 roku na cmentarzu Powązkowskim.
Gromadzimy się dzisiaj pośród drzew i grobów tego starego warszawskiego cmentarza, aby serdecznie i prosto pożegnać Stanisława a swoją obecnością wesprzeć w tym trudnym dniu Jego najbliższych.
Wszyscy, którym był bliski, z żalem patrzą dziś na urnę z Jego prochami wspominając zdarzenia i słowa sprzed lat, sprzed tygodni i dni… Chwile niezwykłe i te zwyczajne, ale już niepowtarzalne, bo przeżyte razem, razem z Nim.
Stanisław Olkuśnik zaistniał w życiu wielu osób. Dla bliskich Mąż, kochany Ojciec i Dziadek, Wuj… niezastąpiony członek rodziny. Dla innych serdeczny przyjaciel, kolega, dobry fachowiec w swojej dziedzinie – wykładowca akademicki, ceniony dydaktyk i zasłużony społecznik.
Zanim opuścimy cmentarz , wspomnijmy, jaki był, czemu poświęcał swój czas i co było w Jego życiu ważne:
Odchodzący na zawsze z naszego grona, Stanisław Olkuśnik urodził się 22 grudnia 1932 roku w Książu Wielkim na pięknej Ziemi Miechowskiej. Wychowywał się w kochającej i szanującej rodzinie wraz ze swoją siostrą Martą. Pierwsze lata jego dzieciństwa upłynęły szczęśliwie w Książu i Skarżysku Kamiennej, dokąd przeprowadziła się jego rodzina. Jego tata pracował w fabryce amunicji, w Centralnym Okręgu Przemysłowym. Szanse na dalsze szczęśliwe lata Stanisławowi, jak wielu innym z Jego pokolenia, odebrał wybuch II Wojny Światowej. Miał wówczas 7 lat. Jego ojciec musiał się ukrywać, więc rodzina wróciła do Książa, gdzie przetrwała okupację. Jego stryj Marian został zamordowany w Katyniu. Stanisław był świadkiem wielu zbrodni niemieckich i zagłady Żydów w Książu oraz wyzwolenia przez Armię Radziecką, które widział jako rzeczywiste wyzwolenie. Wspomnienia i wydarzenia z tamtych lat pozostały w Jego pamięci na zawsze.
Po wojnie wraz z rodziną przeprowadził się do Zabrza, gdzie kontynuował naukę i ukończył tamtejsze gimnazjum, z którego wyniósł wiele trwałych przyjaźni. Pracował jako junak w formacji Służba Polsce przy budowie Nowej Huty. Kontynuując naukę podjął studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i po otrzymaniu tytułu magistra inżyniera leśnictwa całe swoje życie zawodowe związał z tą uczelnią. Początkowo jako wykładowca, a później kierownik pracowni pomocy naukowo dydaktycznych i szef działu kadr tej uczelni. Był autorem wielu filmów dydaktycznych dla studentów SGGW poświęconych leśnictwu i rolnictwu.
Po przejściu na emeryturę całą swoją energię poświęcił działalności społecznej w Stowarzyszeniu Wychowanków SGGW, którego był wiceprezesem. Był też jednym z inicjatorów i współtwórców Muzeum SGGW. Do samego końca, dopóki mu zdrowie pozwalało uczestniczył w pracach obu tych instytucji.
Dał się poznać jako człowiek, który wymagając od innych, przede wszystkim wymagał od siebie. Uważał, że praca jest najważniejszym powołaniem człowieka.
Radość i odprężenie znajdował w szeroko rozumianym kolekcjonerstwie. Niegdyś pasjonował się filatelistyką. Zgromadził duży zbiór znaczków pocztowych, który dziś zyskał miano rodzinnej pamiątki. W jesieni życia radość i odprężenie niegdyś znajdował w kontakcie z przyrodą. Najchętniej spędzał czas na swojej działce w Popówku – ulubionym miejscu spotkań rodzinnych i przyjacielskich. W otoczeniu przyrody i bliskich odzyskiwał siły na nadchodzące dni.
Swoje obowiązki zawodowe i pasje łączył z życiem rodzinnym. Zawarł związek małżeński z Elżbietą, z którą stworzył, można by rzec, solidną parę. Wspólnie wychowali dwóch synów: Jacka i Marka, dla których Stanisław był kochającym choć wymagającym ojcem. Starał się, aby najbliższym niczego nie brakowało. Dbał, aby synowie mieli warunki do nauki i udanego startu w dorosłe życie.
Po latach miał szczęście doczekać się wnuków: Tomasza i Wojciecha. Bardzo się nimi cieszył i w miarę swoich możliwości pomagał w ich wychowaniu. Był dumny z ich postępów – wnuki były jego prawdziwym oczkiem w głowie.
Utrzymywał także serdeczne kontakty ze swoją nieżyjącą już siostrą Martą oraz jej rodziną. Mimo wymagającego charakteru był człowiekiem rodzinnym, a Jego bliscy i przyjaciele wiedzieli, jak wiele dla Niego znaczą.
Los nie oszczędził Jemu bolesnych przeżyć. 9 lat temu przyszło mu odprowadzić w ostatnią drogę swoją żonę Elżbietę, z którą w różnych kolejach losu przeżył 50 lat do kresu, jaki wyznaczył im los. Żegnał też siostrę, przyjaciół, znajomych… Coraz mniej było tych, którzy pamiętali wspólne początki, których Stanisław mógłby zapytać: – A pamiętasz?…
I tylko miłość i przyjaźń tych, którzy tu przybyli, pozostała niezmienna, jak zasuszony kwiat, którego płatki nigdy nie zmieniły kształtu ni koloru. Dzisiaj, na pożegnanie Stanisława Olkuśnika przynieśliśmy żywe kwiaty. Są symbolem pamięci, miłości i przyjaźni wobec tych, którzy opuszczają nas bezpowrotnie.
Tej zimy nastał dzień, w którym wszyscy musimy pogodzić się z Jego nieobecnością. Nieobecnością człowieka, którego będzie nam wszystkim bardzo brakowało…
Stanisław Olkuśnik zmarł po długiej i ciężkiej chorobie we wtorek, 20 lutego 2018 r., w wieku 85 lat, pozostawiając bliskich w głębokim smutku. Śmierć stała się dla niego wybawieniem od narastającego cierpienia.
W osobie Stanisława przychodzi pożegnać nam rzetelnego człowieka, który do wszystkiego, do czego doszedł w życiu – doszedł własną pracą i staraniem.
Ci wszyscy, którzy się tutaj dziś zgromadzili, znali Go, wiedzieli, jaki był i takim pozostanie w naszej pamięci.
Dzisiaj, stojąc nad urną z prochami Stanisława Olkuśnika, żegna Go najbliższa Rodzina, grono serdecznych przyjaciół i kolegów z Uczelni i Stowarzyszenia Wychowanków Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Żegnają Go znajomi i sąsiedzi.
Niech spoczywa w pokoju…
Wspomnienie napisał Syn – Dr Marek Olkuśnik